Pokazywanie postów oznaczonych etykietą festiwale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą festiwale. Pokaż wszystkie posty

11.05.2013

Tone w DG


 Kolejny dobry mural w ramach STREET ART DG pojawił się w Dąbrowie Górniczej. Wielkie brawa dla organizatorów! Bardzo podoba mi się sposób w jaki wprowadzają murale w miasto. Bez festynowej pomy, bez sztucznego zamieszania, powoli, tak by każdy zainteresowany, mógł się nimi w spokoju nacieszyć.  Autorem jest znany i lubiany Robert „Tone” Proch.

BUM: 

Robert „Tone” Proch ul. Wojska Polskiego 52
 Pozdro DG!

30.10.2012

Urban Forms w międzyczasie



Powstałe dzięki Fundacji URBAN FORMS wielkoformatowe murale, ulokowały Łódź na pozycji krajowego lidera w tej dyscyplinie. Kolejne edycje łódzkiego festiwalu, sprawią zapewne, że Łódź wpłynie na europejskie salony i stanie się obiektem westchnień i marzeń street artystów z całego świata. Na jakim poziomie są murale, jakie znane imiona trafiły do Łodzi dzięki fundacji, wie chyba każdy zainteresowany tematem, a i ci bardziej obojętni, co nieco o muralach w Łodzi słyszeli.
Urban Forms to mądra kuratela. Dobra promocja powstałych dzieł na wszystkich dostępnych platformach, a co za tym idzie, samych twórców! Jest jeszcze coś, co odróżnia Łódź między innymi od Katowickiego Festiwalu - wyjątkowa dbałość o lokalnych artystów! Murale zrealizowane dzięki UF w znacznym stopniu przyczynił się do rozwoju grupy Etam, za co niebawem, śmietankę zacznie pewnie spijać miasto. Ponieważ będzie się mogło tym chwalić, jako swoim lokalnym produktem - swoimi artystami! Właściwie już może.

Po lecie przyszła jesień, a po muralach kolejny projekt zrealizowany przez Fundację Urban Forms!  "Sztuka w międzyczasie" Aleksandry Adamczuk i Pauliny Nawrot. Jak czytamy w opisie, jest to: "...działanie w przestrzeni publicznej, polegające na stworzeniu obrazów na chodniku pod przystankami komunikacji miejskiej. Prace malarskie powstaną na chodniku pod wiatą przystanków, tworząc pewnego rodzaju lustrzane odbicie przystanku oraz ludzi znajdujących się w jego obrębie. Utrzymane są najczęściej w lekko żartobliwym, surrealistycznym charakterze, odnosząc się niekiedy do lokalizacji poszczególnych przystanków (np. bliskość Szkoły Filmowej)."
Prace są częścią prac dyplomowych, do których obecnie przygotowują się dziewczyny.

Kilka zdjęć:

 fot. maciej stempij
fot. maciej stempij
fot. maciej stempij
fot. tymon tykwiński
  *wszystkie zdjęcia ze strony Fundacji Urban Forms 

Więcej zdjęć i więcej o projekcie TU
Katowice pozdrawiają Łódź!




8.10.2012

Street Art DG

W Dąbrowie Górniczej dobiegł końca projekt Street Art  DG organizowany przez Pałac Kultury Zagłębia. W ramach projektu zrealizowano sześć murali. Trochę baliśmy się tego projektu, teksty typu : Masz pomysł i chęci, zapraszamy do udziału w wydarzeniach związanych z organizacją przestrzeni miasta i ulicy. Zapewniamy wszelkie materiały potrzebne do realizacji murali oraz wskazujemy ich miejsce. Wszystkie projekty będą wcześniej konsultowane z plastykami PKZ”  nie wróżyły niczego dobrego. Tymczasem, spoglądamy na efekty, robimy bilans, na elektronicznej wadze ważymy plusy i minusy, spoglądamy na wynik i okazuje się, że nie jest źle! (uff), a w przyszłości może być jeszcze lepiej!

Trzy z sześciu powstałych murali, to naprawdę udane realizacje: 


1 Raspazjan i Mona Tusz na ulicy Skbińskiego :

polski street art
 2 Mikołaj „Wers” Rejs na ulicy Wojska Polskiego :





3 Monstfur na ulicy Sobieskiego:




4 Mural Morsa jest zupełnie nijaki, infantylny do granic możliwości. Śliczne wielkie NIC!
Dwa pozostałe to jeszcze raczkujące sposoby wypowiedzi, nie są złe, ale przed twórcami jeszcze długa droga ( o ile w ogóle zdecydują się w nią wyruszyć)

Reasumując, wejście Street Artu w Dąbrowską przestrzeń publiczną, oceniamy pozytywnie i trzymamy kciuki za kolejne realizację! Organizatorom polecamy cały czas edukować się w temacie. To od was zależy, co zafundujecie mieszkańcom w przyszłości, niechaj będą to wartościowe obrazy!


Oficjalna strona imprezy:

*Wszystkie zdjęcia ze strony organizatora

5.05.2012

Katowice Street Art Festival 2012


Panie i Panowie za nami Katowice Street Art Festival 2012. Emocje opadły, po koparkach Olek nie ma już śladu, graffiti (pod pseudonimem Śląski Mural) po latach banicji powróciło pod wiadukt na Mikołowskiej, miasto odwiedzili organizatorzy festiwali - włoskiego FAME i norweskiego NUART. Przedstawiciele fundacji VLEPVNET i URBAN FORMS oraz portal SOSM. Działo się dużo, lokalne media ledwo nadążały za wydarzeniami, miasto wzbogaciło się o kilka dobrych prac, przez dziewięć dni, STREET ART opanował ulice stolicy Górnego Śląska.



Co nam się podobało :

ROA, ESCIF, HYURO, M-CITY, MARK JENKINS. Uznane marki nie zawiodły, wystarczy spojrzeć na zdjęcia, nie ma się do czego przyczepić. RASPAZJAN, DROBCZYK, MONA TUSZ - Śląska reprezentacja w najwyższej formie, szczególne Mona, jej praca to połączenie muralu z mozaiką, kawałki lustra przyklejone do ściany sprawiają, że praca mieni się barwami miasta, można się w niej przejrzeć! czegoś takiego jeszcze nie było!  KROPLE KSZTAŁTU i VERA KING godnie zastąpili MISZMASZ.


Co nam się nie podobało :

Katowicki festiwal to niestety FESTYN MIEJSKI, najlepiej widać to w albumie organizatora, trzeba się przekopać przez stertę zdjęć, żeby zobaczyć to co najważniejsze, czyli MURALE i INSTALACJE. Brakiem dobrego kuratora, tłumaczę sobie pomysł umieszczenia artystów (Raspazjan, Drobczyk, Krople Kształtu, Vera King, Mona Tusz) na jednej ścianie, jak na dżemie graffiti. Sposób w jaki organizatorzy obchodzą się z lokalnymi twórcami, jest dla mnie równie zagadkowy, co podejrzany. Mija piąty dzień od zakończenia festiwalu, a prac wyżej wymienionych nie ma w dokumentacji pofestiwalowej, nawet NUART zdążył już pokazać "naszych". Mało tego, Mona i Spaz trafili na VIRTUALWALLWORLD To chyba jednak wciąż za mało, by organizatorzy docenili jakie skarby mają pod ręką! Vera King widniała wszędzie jako Vero King, świadczy to o kompletnym braku szacunku do artysty (pewnie nie było czasu sprostować błędu, bo do ogarnięcia były przecież warsztaty Frisbee i Max Flo Fest w Mega Klubie)
LUDO - policyjna mrówka? naklejka którą zostawił w Bogucicach, zaczyna już odchodzić od ściany, wątpię, że przetrwa zimę, niech mi ktoś wytłumaczy, jaki to ma sens?! 
SWANSKI - koszmar! kompletnie nie poradził sobie ze ścianą, kolorowa plama z daleka wygląda jak baner reklamowy, co gorsza zajmuje zaledwie 1/4 powierzchni. Co z resztą ściany? 
Wspólna praca MONEYLESS i TELLAS - na Mariackiej Tylnej, nie dość, że wygląda to jak wzorek z katalogu modnych młodzieżowych tapet, to jeszcze odbiera troszeczkę pracy ROA ( murale są obok siebie,w czarnych barwach i  brak tam oddechu) - ale to też kwestia kuratora, nie artystów, zresztą prace, które zrobili MONEYLESS i TELLAS osobno są bardzo dobre. 

ESENCJA:

ROA (detal)
ulking
ESCIF 
ulking
 M-CITY
ulking
MARK JENKINS
ulking
HYURO
ulking
  RASPAZJAN
ulking
 VERA KING
ulking
DROBCZYK
ulking
 KROPLE KSZTAŁTU
ulking
MONA TUSZ (fragmenty muralu)
ulking

Pod koniec lat 50, nad architektami włączającymi się w wielki ruch budowlany, mający na celu modernizację miasta, niczym ogromny neon wisiały słowa Jerzego Hryniewieckiego (szefa zespołu projektującego Spodek) który mówił, iż konkursy architektoniczne dla Katowic wygrają tylko najlepsi projektanci, czyli tacy, którzy zaproponują awangardową formę estetyczną o wysokich walorach konstrukcyjnych i pragmatycznych. Życzylibyśmy sobie, aby podobny neon wisiał nad głowami organizatorów, żeby przestali myśleć o festiwalu jak o festynie, swą energię skupiali wyłącznie na kwestiach artystycznych, przecież w filmy, koncerty, rowery, rolki, deski, frisbee, warsztaty dźwiękowe i latawce można bawić się cały rok.

Celowo pominęliśmy niektóre "atrakcje" nie zamieściliśmy wszystkich prac, przedstawiamy jedynie nasz punkt widzenia i piszemy o tym co NAS boli. 
STAY UL !  STAY KING
 

23.03.2012

Katowice Street Art Festiwal


Na facebooku ruszyła promocja Katowice Street Art Festiwal 2 tymczasem my, robimy salto w tył  i napiszemy conieco o pierwszej edycji
Dziwny to festiwal był, trochę na siłę, bo na wznoszącej fali popularności street artu, pomóc miał Katowicom w walce o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Bodaj pierwszy w Polsce, organizowany przez ludzi spoza branży. Przy ogromnym wsparciu miasta. Co miało ogromny wpływ na kształt festiwalu.

Co nam się podobało :
  • Murale : Otecki ,Wers, Etam , Raspazjan, Mona Tusz, Sepe, Chazme, 108, Aryz.  Artyści nie zawiedli, powstały dobre prace.W mieście wrzało i huczało, zapach farby unosił się w powietrzu.
  • Instalacja Goro – Ciemną nocą, pod murami więzienia, biegający ludzie ze świecącymi pałeczkami – do dziś mam to przed oczami.Super.
  • Warsztaty z seniorami !!! ( prowadzenie Mona Tusz i Raspazjan) czegoś takiego jeszcze w kraju nie było, ze zdjęć widać, że atmosfera była wyśmienita. 
Co nam się nie podobało :
  • Dan Witz. Trudno mi zrozumieć zachwyty nad obecnością tego pana w Katowicach, gdyż to co widziałam, bardziej mnie śmieszyło, niż wprawiało w zachwyt. Otóż, Pan Witz, spacerujący po mieście w asyście dwóch tłumaczo-asystentko-przewodniczek i fotografa (który dzielnie dokumentował poczynania gwiazdy zza oceanu) przyklejał gdzieniegdzie maleńkie naklejki, po których dziś już nic nie zostało. A wszystko z taką pompą, że nawet Straż Miejska bała by się interweniować, bo to przecież wielka GWIAZDA STREET ARTU odwiedziła nasze dzikie miasto. Lubię jego pracę, ale w Katowicach to był niewypał. 
  • Rutkiewicz i Dymna aka NeSpoon ze swym albumem w Rondzie Sztuki. Tu pozwolę sobie podlinkować artykuł kolegów z UH : "s-f w świecie sztuki" pod którym mogłabym się podpisać obiema rękami. Kolegom hejtujacym stawiam kolejkę.
  • Trzeciego dnia pracy nad muralem, na ulicy Warszawskiej Sepe i Chazme brutalnie ściągnięci ze zwyżki, przez Panią Konserwator Zabytków. Powód? Organizatorzy nie mieli zezwolenia na tą miejscówkę, tzn. mieli, ale nie takie jak trzeba. Co czuje artysta, któremu nie pozwala się dokończyć obrazu, nad którym spędził trzy dni, gdzie od ostatniej kreski i umiłowanego zdjęcia dzieli go kilka godzin ? ( praca wykonana była w 80% ) nie wiem, ale pewnie nie jest to przyjemne uczucie.
  • Organizatorzy nie wiedzieć czemu, zaprosili do współpracy komercyjną firmie NIETAKT, NITAK, NIENIE – nie pamiętam dokładnie:) czego efektem były nachalne reklamy tejże firmy pod wieloma pracami, a mnóstwo ludzi do dziś przekonanych jest, że to właśnie ta firma organizowała festiwal. I myszy i koty, myszy, koty, koty, myszy, myszy - wszędzie ! do oporu, do upadłego, do ostatniej krwi !
  • Brak rzetelnej dokumentacji pofestiwalowej, nigdzie nie można zobaczyć najważniejszego, czyli - dobrych zdjęć murali. Na FB organizatora w albumie  "Katowice Street Art Festiwal - pierwsza edycja" widzimy:  Dana Witza w autobusie, Fokusa (rapera) , ludzi z latawcem, ludzi z frisbee, Macieja Pisuka ( autora książki o Paktofonice ), NeSpoon i Rutkiewicza w Rondzie Sztuki. Ale murali Sepe i Chazme ( dostali nową ścianę), Foxy, Wiur, Taki Myk,  już niestety nie. Pominięty został także IMP2K ( najlepszy street realista w kraju), który wykonał rewelacyjny portret Kukuczki, za którego laury zabrała wspomniana wyżej firma NIETAKT. Festiwal próbował też dokumentować SOSM, ale nie wyszło to dobrze.  

Tyle od nas odnośnie pierwszej edycji. Przebieramy nóżkami w oczekiwaniu na drugą, organizatorom, artystom, życzymy wszystkiego co najlepsze, trzymamy kciuki i spoglądamy na wszystkich z lotu ptaka. STAY UL !  STAY KING !

GORO ( FRAGMENT INSTALACJI ) 
ULKING
OTECKI (FRAGMENT)
ULKING
WERS ( FRAGMENT)
ULKING
SEPE i CHAZME
ULKING
IMP2K - PORTRET JERZEGO KUKUCZKI
ULKING
108
ULKING
RASPAZJAN (FRAGMENT)
ULKING
MONA TUSZ (FRAGMENT)  
ULKING

ARYZ (FRAGMENT) 
 ULKING